Wyższy może więcej. Czy otwarte przestrzenie zastąpią sale konferencyjne?

Wysokość i wielkość wnętrz ma zasadnicze znaczenie w utrzymaniu odpowiedniej odległości między użytkownikami pomieszczeń. Czy w erze wirusów spotkania przeniosą się z sal konferencyjnych i kawiarni do otwartych wnętrz jak halle recepcyjne i korytarze w biurach lub przestronnych wnętrz obiektów kulturalnych? To może być nowy trend, który na stałe zagości we wnętrzach obiektów użyteczności publicznej.

Duże, otwarte halle recepcyjne w zasadzie już jakiś czas temu zaczęły pełnić rolę miejsc spotkań. Wejścia do nowoczesnych biurowców przestały wyglądać jak ascetyczne wnętrze z ladą recepcyjną na froncie. Podobnie jak w hotelowych lobby w przestrzeni wejściowej biurowców zaczęły się pojawiać kanapy, fotele, stoliki z wydzielonymi miejscami do rozmów.

Czy ten trend upowszechni się w erze wirusów? Dużo argumentów przemawia za tym, że tak może się stać. Głównym jest wysokość pomieszczeń. Wielu epidemiologów oraz ekspertów zdrowia podkreśla, że wysokość pomieszczeń ma kluczowe znaczenie w potencjalnym ryzyku zakażenia. Im większa kubatura wnętrza, a tym samym ilości powietrza – tym mniejsze ryzyko.

Otwarte, wysokie wnętrza biurowych czy hotelowych lobby wydają się dla wielu osób bezpieczniejszym miejscem spotkań niż zamknięte sale konferencyjne z niskim stropem. Szczególnie, że na dużej przestrzeni łatwo jest też uzyskać odpowiedni dystans, bo fotele czy stoliki przy których spotykają się rozmówcy mogą być odpowiednio oddalone od siebie.

We wnętrzach takich dużo łatwiej również o odpowiednią wymianę powietrza

A jak wskazują badania zrealizowane przez naukowców z nowojorskiej uczelni Clarkson University wentylacja ma niezmiernie ważne znaczenie. Co więcej nawet w dobrze wentylowanym pomieszczeniu ważne jest gdzie się siedzi. Zespół prof. Suresha Dhaniyala przeprowadził badania związane z wymianą cząsteczek powietrza w zamkniętym wnętrzu. Wykazano, iż przy prawidłowo działającym systemie wentylacji ok. 95% cząstek zostanie usunięte z pomieszczenia w ciągu 30 minut. Tempo usuwania cząstek można przyspieszyć, zwiększając szybkość wymiany powietrza lub dodając inne metody np. otwarcie okien. Badania wyraźnie wykazały również, że w pomieszczeniach zamkniętych, nawet przy dobrej wentylacji, największe ryzyko zarażenia występuje w rogach, gdyż wymiana powietrza jest tam zbyt mała. Tu znów wygrywają więc otwarte przestrzenie, bowiem miejsca konwersacji i spotkań są w nich ulokowane zazwyczaj centralnie, z dużymi odstępami, większość z nich ma też wiele drzwi przez które następuje stała wymiana powietrza.

A może „burza mózgów” na schodach nowoczesnej biblioteki?

W erze COVID-19 wiele kreatywnych dyskusji może się również przenieść do ogromnych przestrzeni publicznych jakie znajdują się zazwyczaj w obiektach kulturalnych: bibliotekach, muzeach, kampusach obiektów uczelnianych lub centrów technologicznych.

Ale to także nie jest zjawisko nowe. Pracownicy pokolenia Millenialsów czy Zetki zdecydowanie bardziej od narad w dusznych salach konferencyjnych woleli firmowe „burze mózgów” na ławkach przed biurowcem czy w kawiarniach. Widok grupy młodych osób kreatywnie pracujących na schodach w bibliotece lub uczelni nie jest niczym nowym. Niewykluczone więc, że dziś te duże wnętrza obiektów kulturalnych staną się popularnym miejscem pracy czy spotkań towarzyskich.

Dobra wentylacja takich wnętrz oraz duża ilość powietrza musi być jednak uzupełniona też innymi elementami, by użytkownicy czuli komfort. Ważne są też oświetlenie i akustyka. A z tym jak przyznaje Maciej Kiepal z Knauf Armstrong bywa różnie. – Inwestorzy i firmy od lat skupiają się przede wszystkim na tym, by zadbać o dobre światło i przyjazną akustykę w biurze czy salach konferencyjnych. Z wnętrzami ogólnodostępnymi, otwartymi jest już nieco gorzej – wyjaśnia Maciej Kiepal. Podkreśla, że ważne jest tu pochłanianie hałasu. – Akustyczne sufity podwieszane z wysokim współczynnikiem pochłaniania dźwięku mogą bez problemu poprawić komfort przebywania w lobby. Użytkownicy nie są wówczas narażeni na efekt odbijania się dźwięków i pogłosu, który jest bardzo męczący i rozpraszający dla człowieka – wyjaśnia ekspert Knauf Armstrong.

Do otwartych, wysokich pomieszczeń architekci chętnie wybierają niestandardowe sufity podwieszane, inne niż klasyczne kwadratowe płyty modułowe. Metalowe, pionowe panele Baffles nadają wnętrzu nie tylko charakter, ale dzięki perforacji i wkładom akustycznym wewnątrz paneli obniżają poziom pogłosu.

Z kolei akustyczne sufity drewniane oprócz pozytywnego wpływu na słuch użytkowników pozwalają też wizualnie ocieplić wnętrza. Wysokie wnętrza nie są wówczas tak surowe, nabierają ciepłej, przytulnej atmosfery którą zawsze nadaje drewno i jego odcienie.

Projektanci do wnętrz wysokich na kilka lub kilkanaście metrów wybierają też swobodnie wiszące wyspy sufitowe np. Knauf Armstrong z linii Canopy. Można je instalować jako elementy uzupełniające, ozdobne. Pojawiają się jedynie na fragmentach stropu, ale ich właściwości pochłaniania dźwięku obniżają poziom hałasu w lobby. Dzięki temu w czasie spotkań uczestnicy nie muszą – mimo otwartego, dużego wnętrza – mówić nadmiernie głośno.

Metalowe pionowe Baffles czy perforowane sufity z większymi lub mniejszymi otworami poza akcentem designerskim pozwalają też na lepszy przepływ powietrza we wnętrzu, co w dobie wirusów jak wykazują badania jest niezmiernie istotne. Same perforacje w panelach sufitowych mogą mieć wielkość kilkumilimetrowych otworów, ale też ozdobnych dużych okręgów, takie rozwiązanie zastosowano m.in. w częściach otwartych wnętrz Akademia Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Leave a Comment